Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Adam Rożko, właściciel firmy Refleks

O systematycznie powiększającej się sieci salonów łazienkowych BLU oraz o trudzie i wysiłku włożonym w jej budowę mówi Adam Rożko, właściciel firmy Refleks.

REKLAMA

- Otworzyli Państwo już 29 salonów sieci partnerskiej BLU. W bieżącym roku po raz kolejny Refleks został Gazelą biznesu. Jak udało się Państwu odnieść sukces na tak trudnym i konkurencyjnym rynku?

Adam Rożko, właściciel firmy Refleks: Daleki byłbym w naszym przypadku od użycia słowa „sukces”. W podobnych kategoriach opisywano decyzje i działania takich firm jak „Wema”, „Consus”, „Glazura Królewska” czy „Cortina”. Czas zweryfikował te firmy i ich działania. My odnosimy się do rynku z dużą pokorą, analizując szanse i możliwości. Staramy się przy tym unikać tych błędów, które popełnili nasi poprzednicy. By odnieść rzeczywisty sukces, liczony nie liczbami placówek, a realnym zyskiem – to na to, musimy jeszcze długo poczekać.

Oceniam, iż działając na tak trudnym i konkurencyjnym rynku, rentowność uzyskamy niestety dzięki skali, to jest posiadając ok. 45-50 salonów. Rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny i coraz trudniej osiągnąć sukces. Przy budowaniu salonów i ekspozycji współpracujemy z dostawcami, starając się wspólnie wypracować najbardziej optymalny kierunek rozwoju. Trudem i wysiłkiem tworzymy ogólnopolską sieć profesjonalnych salonów łazienek, która do końca tego roku posiadać będzie 40 placówek detalicznych. Planujemy dalszy rozwój i do współpracy zapraszamy wszystkich, którzy są zainteresowani kooperacją w zakresie budowy tej sieci.

- Ile docelowo salonów planują Państwo otworzyć? Co przesądza o wyborze konkretnej lokalizacji?

Trudno to oszacować. Nie wiemy dzisiaj, czy nasz model się sprawdzi na rynku, chociaż mocno w to wierzymy. Ilość zależeć będzie od tego, czy pozyskamy odpowiednich ludzi i lokalizacje na rynku.

O wyborze konkretnej lokalizacji decyduje wiele czynników. Najchętniej otwieramy salony tam, gdzie już one funkcjonują, przekazując im nasze know-how. Jednakże otwarci jesteśmy również na inne propozycje.

Drugim czynnikiem są ludzie, ze specyficznym w tym przypadku doświadczeniem branżowym.

Lokalizacja obiektu jest trzecim czynnikiem, nad którym często współpracujemy z partnerem. Na tym etapie czekamy na zgłoszenia, chociaż portfel możliwych otwarć w roku 2014 został już zamknięty, to na rok 2015 brak jeszcze konkretnych planów.

- Co wyróżnia salony BLU na tle konkurencji? W jakich segmentach starają się Państwo wypracować przewagę nad konkurencją?

Wyróżnia fakt, że jest to sieć ogólnopolska, która staje się coraz bardziej rozpoznawalna. Konsumenci preferują sieci, a doświadczenia z innych branż jednoznacznie wskazują też, że sieci mają znacznie większą szansę na rozwój. Potwierdzeniem tego jest fakt, iż część z naszych obecnych partnerów również poszukuje nowych lokalizacji, widząc w tym szansę i potencjał rozwoju.

Segment, nad którym obecnie pracujemy, to oferta skierowana do średnio zamożnego klienta z miast średniej wielkości i bazująca na polskich producentach. Nie prowadzimy samodzielnego importu, gdyż nie chcemy konkurować z naszymi dostawcami. Wolimy z nimi współpracować i wspólnie budować nowe standardy obsługi rynku i konsumenta w zakresie jakości, czasu oraz serwisu.

Naszym największym konkurentem w zakresie sprzedaży i dystrybucji jest Internet. Staramy się go monitorować i unikać sytuacji, w których stajemy się ekspozycją dla towarów w nim sprzedawanych. To absurdalna sytuacja kiedy my i partnerzy ponosimy koszty, a zysk realizowany jest przez sklepy internetowe. Niestety na tym polu, ze względu na uwarunkowania prawne, musimy sobie radzić sami.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Raducha-Romanowicz.


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA