Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Janusz Kaniewski: Lubię i rozumiem łazienkę

  • Autor: Anna Raducha-Romanowicz
  • 12 sty 2015 09:49
Janusz Kaniewski: Lubię i rozumiem łazienkę
Janusz Kaniewski, fot. Kasia Wrońska

O specyfice projektowania do łazienki i konieczności odnoszenia się do – często niezwerbalizowanych – potrzeb jej użytkowników mówi Janusz Kaniewski, projektant form przemysłowych, który prowadzi autorską pracownię Janusz Kaniewski Design.

REKLAMA

- Jak bardzo projektant musi „rozumieć łazienkę” by do niej projektować?

Odpowiem całkiem prywatnie: lubię i „rozumiem” łazienkę, lubię długie prysznice, wylegiwanie się w wannie, moja domowa biblioteka ma w łazience zacną filię; odpoczywam w wodzie, na basenie. Z moim tatą raczej wyskoczę na basen niż na piwo. Z wymagającymi skupienia projektami „wyjeżdżam do wód” - uciekam z miasta do któregoś z uzdrowisk.

Dlatego od lat dobrze mi się współpracuje z firmami z branży - projektuję samochody dla Sanitec Koło, jestem członkiem jury ich konkursu architektonicznego, zaprojektowałem logo dla Ceramiki Paradyż i meble dla Oristo. Nie, wiem, czy czułbym tę samą chemię, gdybym miał zaprojektować na przykład restaurację w stylu "swojskie jadło"...

- Jaka jest specyfika projektowania do łazienki, co jest w tym projektowaniu najważniejsze?

Potrzeba klienta, często dość intymna. Dla jednego to będzie sterylna, bijąca po oczach czystość. Dla innego komfort. Jeszcze dla kogoś zaciszna prywatność, a w Polsce nadal ważna jest ostentacja bogactwa. Gdy projektant nie zaspokoi tej jednej najważniejszej, często niezwerbalizowanej potrzeby to klient poczuje się zawiedziony jak nietrafionym prezentem - bo ze wszystkich pomieszczeń to łazienka jest najbliższa nagiemu, drżącemu ciału.

- Czy projektowanie produktów do polskich łazienek powinno być odważne?

Może być. Ale nie chodzi o bajeranckie kształty i kolory. Ponieważ jesteśmy jeszcze dość młodym konsumencko rynkiem mądrość projektanta, architekta i producenta może polegać na podszepnięciu, że zamiast dizajnerskich złotych kranów obliczonych na zazdrość sąsiada fajniej zainwestować w przyjemne oświetlenie, komfortowy bidet czy wannę dla dwojga.

Pamiętajmy bowiem, że do listy naszych intymnych potrzeb warto dopisać te żony, męża czy nastoletniego syna (dziś ubłoconego po meczu, jutro ze świecami, szampanem i koleżanką ze studiów). Anegdota: przy jednym z projektów wyszło, że panowie rozkład mebli oceniają pod kątem racjonalności montażu, zaś panie... testują wzrokiem możliwość romantycznego seksu w łazience!

- Dziękuję za rozmowę


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA