Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Łazienki pani Joli

  • Autor: Wypowiedzi Jolanty Szemiot wysłuchała Anna Milewska
  • 24 maj 2016 14:22
Łazienki pani Joli

Jeśli projektant chce szybko zrobić fortunę, to nie robi nic twórczego - uważa architekt Jolanta Szemiot.

REKLAMA

(artykuł pochodzi z archiwum magazynu "Łazienka" i ukazał się w nr 2/1996 r.)

Projektant wnętrz to ciężki i żmudny zawód. Wizja architekta może być najwspanialsza, najbardziej porywająca, ale ostateczną decyzję o jej realizacji zawsze podejmuje inwestor. Swoimi doświadczeniami dzieli się architekt Jolanta Szemiot

Bardzo ważne jest nawiązanie przyjaźni z inwestorem. Powinien on polubić swojego projektanta i mieć duże zaufanie do wykonawcy. Architekt - przed przystąpieniem do pracy - obserwuje inwestora, poznaje go: jego psychikę, rodzinę, zwyczaje. Innego wnętrza potrzebują ludzie prowadzący ożywione życie towarzyskie, innego - samotnicy. Gdy przyjmujemy wielu gości, musimy mieć wnętrza funkcjonalne, łatwe do sprzątania, wykończone materiałami, które nie zbierają dużo kurzu, nie wymuszają częstych remontów. Inwestor na ogół nie myśli o takich rzeczach, projektant powinien mu je uświadomić.

Łazienka w typowym domu wielorodzinnym. Przed przebudowę było tu miejsce jedynie na matą umywalkę, wannę i pralkę. Powiększenie łazienki kosztem przedpokoju pozwoliło na wstawienie kabiny prysznicowej (z drzwiami ze stali hartowanej, no stalowych prowadnicach) i dużej umywalki osadzonej w blacie z sza/fcj. Łazienka jest utrzymana w różowo-bordowej tonacji, wykorzystano najtańszą glazurę i terakotę. Nad lustrem - dwa kinkiety na zwykłe żarówki.
Łazienka w typowym domu wielorodzinnym. Przed przebudowę było tu miejsce jedynie na matą umywalkę, wannę i pralkę. Powiększenie łazienki kosztem przedpokoju pozwoliło na wstawienie kabiny prysznicowej (z drzwiami ze stali hartowanej, no stalowych prowadnicach) i dużej umywalki osadzonej w blacie z sza/fcj. Łazienka jest utrzymana w różowo-bordowej tonacji, wykorzystano najtańszą glazurę i terakotę. Nad lustrem - dwa kinkiety na zwykłe żarówki.

Dobry architekt dużo rozmawia z inwestorami, pyta ich, jacy są, co lubią, w jakich wnętrzach jest im przytulnie, ile mają pieniędzy, Ludzie często czują się zaskoczeni pytaniem o fundusze, tłumaczą go chęcią osiągnięcia większego zysku przez projektanta lub wykonawcę. To nieprawda. Od wielkości inwestycji zależy standard wnętrza. Chociaż z każdej baterii woda leci tak samo, a muszla klozetowa służy do jednego celu, to jednak różnice w użytkowaniu, gwarancji, jakości, kolorze są bardzo wyraźne. Inwestor nie musi o tym wiedzieć, ale powinien to wiedzieć projektant-profesjonalista.

Poczucie estetyki i piękna

Często, jeśli projektant chce zrobić nowatorskie i oryginalne wnętrze, musi wystąpić przeciwko swojemu inwestorowi. Architekt wówczas udziela swego rodzaju korepetycji, na których uczy, że nie każdy gust niesie za sobą znamiona twórczości i poszukiwań ciekawych, nie spotykanych rozwiązań. Trzeba przyzwyczaić inwestora, że ta „inność” jest warta ryzyka, a wnętrze wcale nie będzie odhumanizowane i nieprzytulne. Na etapie projektowania i realizacji między architektem a inwestorem musi się nawiązać nić przyjaźni, zaangażowania i zaufania. W przeciwnym wypadku z projektanta „uchodzi powietrze", chce jak najszybciej zakończyć pracę, rozliczyć się i szybko o sprawie zapomnieć. Gdy znajduje wspólny język z właścicielem domu lub mieszkania - wówczas angażuje się całkowicie, dla małego detalu gotów jest poświęcić mnóstwo czasu, wykonać dziesiątki rysunków, by osiągnąć pełną perfekcję. Inwestor może być pewien, że fugi terakoty i glazury idealnie się schodzą, wanna jest podniesiona na taką wysokość, ze płytki ją obudowujące zgadzają się z płytkami na ścianie.


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA