Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Monika Mikowska, jestem.mobi

"Łazienkowe aplikacje mobilne, które miałam okazje przeglądać, wydają się być robione na fali mody, a nie głębokiego zrozumienia potrzeb swoich z-mobilizowanych klientów" - uważa Monika Mikowska, współwłaścicielka agencji kreatywnej mobee dick, autorka bloga jestem.mobi.

REKLAMA

Łazienkowe aplikacje mobilne, które miałam okazje przeglądać, wydają się być robione na fali mody, a nie głębokiego zrozumienia potrzeb swoich z-mobilizowanych klientów.

1. Aplikacja musi mieć pomysł biznesowy

Błąd pierwszy to przygotowanie aplikacji, która nie dostarcza żadnych nowych informacji, których nie można znaleźć na stronie internetowej danej firmy. Katalog produktów, cenniki, lista dystrybutorów główną zawartością aplikacji? Mało który kupujący zdecyduje się pobrać i utrzymywać na swoim smartfonie taki folder reklamowy. Miesięcznie z poziomu urządzeń mobilnych naszą stronę internetową zawsze będzie odwiedzać więcej osób, niż wynosi łączna liczba pobrań naszej aplikacji mobilnej (pobrań, nie aktywnych użytkowników).

Po co zatem wydawać pieniądze na stworzenie aplikacji, skoro ewidentnie nie mamy na nią pomysłu biznesowego? Szukajmy nowych możliwości. Np. próby zwizualizowania, jak będzie wyglądać nasza łazienka, jeśli kupimy produkt danej firmy (tak jak zrobił to Villeroy & Boch w aplikacji mobilnej, która wykorzystując rozszerzoną rzeczywistość pomaga nam wyobrazić sobie np. nową umywalkę w naszej łazience).

2. Pamiętaj o akutalizacjach

Błąd drugi to zapomnienie o aplikacji w chwili wrzucenia jej do marketu z aplikacjami. Widać, że większość tych aplikacji ani razu nie została zaktualizowana. Czy wyobrażacie sobie odpalić stronę internetową i ... nic więcej na niej nie opublikować? Aplikacja mobilna powinna być traktowana jako żywy organizm, który rozwija się zarówno z rozwojem naszego biznesu, jak i potrzebami naszych klientów.

3. Zadbaj o promocję

Błąd trzeci to zaniedbanie promocji własnych rozwiązań mobilnych. Żadna z przeglądanych przeze mnie aplikacji nie przekroczyła tysiąca pobrań. To bardzo słabe wyniki, udowodniające, jak tego typu aplikacje są niepopularne. Sama niedawno kończyłam remont mieszkania i moje „doświadczenia mobilne” w tym obszarze są raczej mizerne... Oprócz QR kodów na ekspozycjach łazienek, które kierowały do niezoptymalizowanych stron, niczego specjalnego nie zauważyłam. I na żadną (naprawdę, żadną) reklamę aplikacji mobilnej nie trafiłam.

4. Strona mobilna może być bardziej przydatna od aplikacji

Jeśli miałabym udzielić jednej porady, powiedziałabym: przystosujcie swoją stronę internetową do wyświetlania na urządzeniach mobilnych. Sprawdźcie, ile trudu musi sobie zadać Wasz klient, jeśli teraz chciałby ją odwiedzić z poziomu swojego telefonu komórkowego i np. sprawdzić adres dojazdu do Waszej siedziby, czy przeczytać więcej informacji o produkcie, który właśnie widział w sklepie naziemnym. Klient będzie Wam za to o wiele bardziej wdzięczny, niż za aplikację mobilną.

- Monika Mikowska, współwłaścicielka agencji kreatywnej mobee dick, autorka bloga jestem.mobi


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA