Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Tekstylia łazienkowe - nie dla polskich salonów

  • Autor: Arkadiusz Kaczanowski
  • 28 lut 2014 13:17
Tekstylia łazienkowe - nie dla polskich salonów
Fot. Antrax

Polskie dywaniki, zasłonki prysznicowe czy ręczniki rzadko trafiają do oferty producentów akcesoriów łazienkowych bądź samych salonów. Chociaż zarazem stanowią nieodłączny, niezwykle ważny element krajobrazu wokół wanny czy brodzika. Przyjrzeliśmy się rynkowi tych produktów.

REKLAMA

Analiza oferty największych i najbardziej rozpoznawalnych producentów akcesoriów łazienkowych pokazuje, że skupiają się oni zazwyczaj na dostarczaniu elementów metalowych bądź plastikowych. Dodatki bazujące na tkaninach pojawiają się rzadziej albo w ogóle. Z grona dużych firm oferujących akcesoria tekstylne można wymienić Bisk, Coram czy Duschy. Ofertę tekstyliów posiada również Villeroy&Boch, ale nie jest ona w Polsce dystrybuowana – klienci mogą je nabyć tylko poprzez sklep internetowy w Niemczech. Oczywiście płacąc w euro. I na tym lista się kończy. Firmy takie jak Omnires czy Stella Accessories, które oferują szeroką gamę akcesoriów łazienkowych, nawet nie rozważają wprowadzenia tego typu wyrobów do swojej oferty.

- Ten segment wyposażenia łazienkowego odbiega od naszej linii produktowej. Tekstylia to całkowicie inny surowiec, podlega innym regułom jeśli chodzi o wzornictwo, itd. – ocenia Sławomir Migasiewicz z firmy Optimal, dystrybuującej akcesoria marki Stella. - Wolimy specjalizować się w węższym zakresie, przez co zapewnić klientowi atrakcyjny design, skupić się na jakości i cenie, a tym samym oferować bardziej konkurencyjny produkt. Ponadto obecny zastój w gospodarce chyba nie sprzyja nadmiernemu rozszerzaniu oferty – dodaje.

Tekstylia to produkt spoza salonów

Z rozmów ze sprzedawcami dowiedzieliśmy się, że salony generalnie nie oferują tekstyliów. Jeśli są dostępne, to na specjalne zamówienie. Jednak wśród klientów salonów popularność tego typu zamówień jest najwyraźniej znikoma. Pieniądze, jakie klient ewentualnie chciałby przeznaczyć na tego typu produkty, skłania raczej ku zakupom w hipermarketach, sieciach salonów z akcesoriami do dekoracji wnętrz albo sklepach internetowych. Doskonale widać to na przykładzie producentów np. zasłonek prysznicowych. Większość z nich swoje wyroby sprzedaje na eksport.

- Nasza firma jest w zasadzie jedynym liczącym się polskim producentem zasłon prysznicowych dostarczającym produkty na rynek lokalny – podkreśla Piotr Augustyniak, współwłaściciel firmy Wela. - Inni wytwórcy już dawno całkowicie przestawili się na import z Chin. Powód jest prosty: dla rodzimego klienta czynnikiem decydującym jest cena produktu, w dalszej kolejności zwraca on uwagę na wzór czy jakość wykonania. W tym wypadku trudno jest konkurować z chińską produkcją. Na Zachodzie klienci zdecydowanie bardziej zwracają uwagę na jakość wykonania oraz region pochodzenia, stąd np. popularność naszych produktów, które są dobre i na tamtejsze warunki – w dobrej cenie – zauważa.

W przypadku ręczników importowane z Chin produkty są zwykle bardzo kiepskiej jakości i produkty rodzime są bardziej popularne wśród odbiorców. W trakcie rozmów z dyrektorami handlowymi kilku największych producentów tego typu asortymentu dowiedzieliśmy się jednak, że producenci wyposażenia łazienkowego rzadko decydują się np. na dołączanie/proponowanie do swoich wyrobów tekstyliów tego typu. Ręczniki z logo albo znakiem firmy zamawiają hotele, kluby, ale nie producenci wyposażenia łazienkowego. Jest to wciąż niewykorzystany potencjał marketingowy. Wydaje się, że tropem tekstylnego marketingu poszedł Villeroy&Boch. Jego ręczniki, szlafroki czy dywaniki z kolekcji Ocean View inspirowane są wzornictwem sprzed 100 lat. Sygnowane logo firmy produkty stanowią tyle dodatek do kolekcji, co reklamę firmy z tradycją.

Duzi producenci nie stawiają na dodatki


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA