Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

fot. Shutterstock

Kiedy na przełomie 2005 i 2006 roku w Polsce rozpoczynał się boom budowlany, wydawało się, że oto nadeszły złote czasy dla całej branży budowlanej, a pośrednio także łazienkowej. Czy te przypuszczenia się sprawdziły?

REKLAMA

Kiedy na przełomie 2005 i 2006 roku w Polsce rozpoczynał się boom budowlany, ceny nieruchomości zaczęły rosnąć w zastraszającym tempie, a deweloperzy prześcigali się w szukaniu atrakcyjnych terenów pod nowe budynki mieszkalne. Wydawało się, że oto nadeszły złote czasy dla całej branży budowlanej, a pośrednio także łazienkowej. Specjaliści przewidywali, że apogeum tej hossy przypadnie na 2008 rok. Czy te przypuszczenia się sprawdziły? Zdania ekspertów, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, delikatnie rzecz ujmując, są podzielone.

Opinie przedstawicieli kilku firm z branży łazienkowej, które usłyszeliśmy na temat hossy na rynku, wprawiły nas w zdziwienie. Okazało się, że zdania graczy funkcjonujących na tym samym rynku, mogą być nie tylko podzielone, ale wręcz skrajne. Jak więc naprawdę wygląda obecna sytuacja na rynku?

Wydaje się, że nie jest tak źle, jakby się wydawało największym pesymistom i jednocześnie – nie tak dobrze, jak uważają optymiści. Z pewnością, w związku z zamieszaniem na światowych giełdach i kryzysem na tej amerykańskiej, sytuacja nie zachwyca inwestorów. Ceny nieruchomości w ciągu ostatnich miesięcy systematycznie spadają, przez co wiele inwestycji, które w założeniach miały przynieść deweloperom olbrzymie dochody, da nieco niższe, ale bez wątpienia nadal niezłe zyski. Wiąże się to oczywiście z mniejszą liczbą kolejnych inwestycji i co z tego wynika – mniejszą liczbą oddawanych do użytku lokali. Ale nie zmienia to faktu, że te, które już zostały sprzedane czekają na wykończenie i wyposażenie.

A to pociąga za sobą dalsze konsekwencje, które napędzają rynek – nadal trudno jest znaleźć dobrą i dysponującą wolnym czasem ekipę remontową, albo budowlaną. Niełatwo też od ręki znaleźć specjalistów – hydraulików, elektryków, monterów. Co istotne, emigracja sporej grupy przedstawicieli tych zawodów nie jest jedynym powodem takiego stanu rzeczy. Ci bowiem, którzy zostali w kraju, bądź do niego już wrócili, w dalszym ciągu mają mnóstwo pracy.
Na brak klientów nie narzeka też większość sklepów budowlanych i oferujących wyposażenie łazienkowe. Nic nie wskazuje też na to, że w najbliższym czasie ta sytuacja ulegnie zmianie. Wpływa bowiem na nią nie tylko sytuacja na rynku nieruchomości, ale również – i to w nie mniejszym stopniu, przemiany społeczno-ekonomiczne.

Coraz więcej Polaków stać na zamianę mieszkania na większe lub też położone w bardziej atrakcyjnej lokalizacji, a także na wyposażenie go na wyższym poziomie. Jak wynika z naszych rozmów ze sprzedawcami z punktów handlowych w całym kraju, coraz większa grupa jest w stanie wydać większe kwoty na towar lepszej jakości. Co więcej, sporo osób robi to bez najmniejszego wahania. Zjawisko to pogłębia jeszcze fakt, że jesteśmy świadkami rozpoczynającej się fali reemigracji Polaków. Socjolodzy są przekonani, że w ciągu najbliższych lat do kraju wróci spora grupa osób, która dorobiła się na zachodzie Europy i zamierza osiąść na stałe w kraju, a co za tym idzie tu zainwestować i wydać sporą część oszczędności. 


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA