Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Sieci salonów łazienek - jak się rozwijają

  • Autor: Arkadiusz Kaczanowski, współpraca: Anna Raducha-Romanowicz
  • 16 gru 2014 10:27
Sieci salonów łazienek - jak się rozwijają
fot. Shutterstock

Uczestnicy rynku sanitarnego coraz mocniej podkreślają, że nadchodzące lata będą należeć do rozrastających się sieci salonów i hurtowni, których potencjał powoli na konkurowanie z sieciami DIY oraz marketami. Przyglądamy się, jakie pomysły na rozszerzenie zakresu swojego działania mają najsilniejsi gracze na rynku.

REKLAMA

Firm z branży sanitarnej, które mają po kilkanaście albo kilkadziesiąt punktów handlowych jest w Polsce kilka. Takich, które mają po kilka punktów znajdziemy już kilkadziesiąt. Jednak większość salonów, które zaczęły rozbudowę swojej sieci, ogranicza jej zasięg do określonego regionu – jednego, albo kilku sąsiadujących ze sobą województw. Ułatwia to logistykę oraz kontakty między poszczególnymi punktami.

MAGAZYN W CENTRUM.

W wielu wypadkach salony korzystają z jednego, centralnego magazynu. Tak jest np. w przypadku gdańskiego Femaxu, który swoje oddziały ma w województwie pomorski, kujawsko-pomorskim i warmińsko-mazurskim.

- Wszystkie nasze punkty są obsługiwane przez centralny magazyn, z którego codziennie wysyłane są dostawy do naszych oddziałów w północnej Polsce. Ale oczywiście salony posiadają też własne, mniejsze magazyny w których gromadzone są najniezbędniejsze i najpopularniejsze produkty. Co ważne: wszystkie nasze oddziały powstawały od zera w ramach naszych inwestycji - nie mamy punktów działających na zasadzie franczyzy – podkreśla Iwona Sobolewska, szef marketingu firmy Femax.

Podobnie działający na południu Instalbud Janosz swoje punkty ma ulokowane przeważnie w wygodnej odległości od magazynu w Piekarach Śląskich.

Na pewno najdynamiczniej w ostatnich latach swoją sieć rozwija firma Refleks. Salony pod marką BLU to ponad 30 punktów na terenie całego kraju. Firma nie posiada jeszcze centralnego magazynu, ale planuje go otworzyć w I połowie 2015 roku. Adam Rożko, właściciel firmy Refleks, jest przekonany, że budowa sieci jest niezbędna do utrzymania potencjału konkurencyjnego na rynku.

- Oceniam, iż działając na tak trudnym i konkurencyjnym rynku, rentowność uzyskamy niestety dzięki skali, to jest posiadając ok. 45-50 salonów. Rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny i coraz trudniej osiągnąć sukces – mówił w wywiadzie dla magazynu Łazienka.

Refleks wybierając lokalizacje dla swoich salonów zwykle decyduje się na średnie miasta – na ten moment firma nie ma punktów w takich miastach jak Wrocław, Warszawa, Kraków, Poznań czy Trójmiasto.

- Doświadczenie z pracy w sieci czerpiemy między innymi poprzez prowadzanie w niektórych salonach punktów franczyzowych drzwi i podłogi VOX. To ciekawa branża, w której na rynku funkcjonuje 6 ogólnopolskich sieci, konkurując i rywalizując o klienta. Łącznie posiadają ponad 400 salonów. Dzięki ich aktywności, udało się w dużej mierze utrzymać udział sieci dystrybucji tradycyjnej, ograniczając ekspansję sieci DIY, czy internetu – dodaje Adam Rożko.

- Na pewno impulsem do powoływania nowych oddziałów była chęć rozwoju - każdy salon, który chce odnieść sukces musi rozbudowywać swoją sieć odbiorców i poszerzać obszar działania – dodaje Iwona Sobolewska. I dodaje, że w przypadku salonów łazienkowych niezbędne jest wypracowanie własnego know-how, które potem jest wdrażane w innych punktach sieci. Coś, co będzie stanowiło znak rozpoznawczy danej marki. - W ostatnim czasie mocno postawiliśmy na rozwój w naszych salonach stref architekta. W czterech placówkach w Gdańsku, Wejherowie, Lęborku i Bydgoszczy stworzyliśmy przestrzeń dedykowaną projektantom - są to pracownie do obsługi i pracy architektów z klientami – dodaje.

SPRZEDAJ SWÓJ POMYSŁ.


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA